Udało się :)
rano na wadze 94,7 kg :)
czyli 1,9 kg mniej !
oby teraz było coraz lepiej i mniej :)
sobota, 24 sierpnia 2013
piątek, 23 sierpnia 2013
6
Wracam do gry :)
jestem z siebie zadowolona, mimo 2 dniowej przerwy (okres) dziś najzwyczajniej w świecie po powrocie z pracy zabrałam się za ćwiczenia. Szału nie było bo tylko 30 min na orbim i 40 przysiadów z hantelkami -- po których moje ramiona już bolą , ale najważniejsze, że pokonałam lenistwo :)
Dziś mija 5 dzień bez słodyczy :)
Jutro ważenie, mam nadzieję, że w końcu pokonałam tą nieszczęsną barierę 95 kg.
jestem z siebie zadowolona, mimo 2 dniowej przerwy (okres) dziś najzwyczajniej w świecie po powrocie z pracy zabrałam się za ćwiczenia. Szału nie było bo tylko 30 min na orbim i 40 przysiadów z hantelkami -- po których moje ramiona już bolą , ale najważniejsze, że pokonałam lenistwo :)
Dziś mija 5 dzień bez słodyczy :)
Jutro ważenie, mam nadzieję, że w końcu pokonałam tą nieszczęsną barierę 95 kg.
wtorek, 20 sierpnia 2013
5.
'Ogromny urok życia polega na wyzwaniach,
które podejmujemy i którym
następnie oddajemy się z całym zaangażowaniem.
W końcu nie chodzi o to,
by robić tylko to co jest nam nieodzownie potrzebne.
Chodzi o posuwanie
się do przodu, o to żeby za każdym razem odrobinę wyżej podnieść
poprzeczkę.'
poniedziałek, 19 sierpnia 2013
4.
Dziś rano stojąc przed lustrem, kolejny raz boleśnie zderzyłam się z rzeczywistością...
z tym jak wyglądam..
w mojej głowie ciągle był obraz sprzed kilku lat.
ciągle wydawało mi się, że nie jest ze mną, aż tak źle.
że kolejne, coraz większe wałeczki da się ukryć, że przecierające się spodnie to wina kiepskiego materiału, że zadyszka po wejściu na drugie piętro i totalny brak kondycji to tylko chwilowe załamania, że jutro przecież będzie lepiej.
Zawsze udawało mi się znaleźć jakieś 'ale'.
tak, przez tyle czasuoszukiwałam sama siebie, udając, że nic się nie dzieje, że wszystko jest w porządku.
przeraża mnie długoterminowe odchudzanie,boję się, że motywacja kiedyś osłabnie, a po 10 minutach ćwiczeń zapytam sama siebie, po co to wszystko, jak efektów i tak nie widać, jak nic się nie zmienia ?
postanowiłam zmienić trochę swoją dotychczasową taktykę, zamieniłam 6 celów na 12.
dużo łatwiej (i teoretycznie) szybciej będzie mi odhaczać kolejny cel co 3 kg, niż co 5 kg.
wiem, że jest to trochę dziecinne, ale dla kogoś kto jest mega niecierpliwy i wszystko musi mieć na już, wydaje się być najlepszym rozwiązaniem
mam nadzieję, że to pomoże mi wytrwać w postanowieniach dłużej, niż kilka tygodni
z tym jak wyglądam..
w mojej głowie ciągle był obraz sprzed kilku lat.
ciągle wydawało mi się, że nie jest ze mną, aż tak źle.
że kolejne, coraz większe wałeczki da się ukryć, że przecierające się spodnie to wina kiepskiego materiału, że zadyszka po wejściu na drugie piętro i totalny brak kondycji to tylko chwilowe załamania, że jutro przecież będzie lepiej.
Zawsze udawało mi się znaleźć jakieś 'ale'.
tak, przez tyle czasu
przeraża mnie długoterminowe odchudzanie,
postanowiłam zmienić trochę swoją dotychczasową taktykę, zamieniłam 6 celów na 12.
dużo łatwiej (i teoretycznie) szybciej będzie mi odhaczać kolejny cel co 3 kg, niż co 5 kg.
wiem, że jest to trochę dziecinne, ale dla kogoś kto jest mega niecierpliwy i wszystko musi mieć na już, wydaje się być najlepszym rozwiązaniem
mam nadzieję, że to pomoże mi wytrwać w postanowieniach dłużej, niż kilka tygodni
niedziela, 18 sierpnia 2013
3
Zapowiada się ciężki i długiii tydzień ale liczę na to, że uda mi się osiągnąć kolejny cel, 95 kg.
To jest niestety taka moja granica, uda mi się dojść do tej wagi i stoję w miejscu. a po jakimś czasie waga znowu wzrasta.
Wiem, że kiedy przekroczę tą barierę będzie już tylko coraz lepiej
Na ten tydzień zaplanowałam także, 2 wyzwania a właściwie to dwa zadania do wykonania.
a teraz uciekam przygotować domowy jogurt mrożony, i nacieszyć się Mężem, bo w ciągu tygodnia prawie nie mamy czasu dla siebie :(
buziaki :*
To jest niestety taka moja granica, uda mi się dojść do tej wagi i stoję w miejscu. a po jakimś czasie waga znowu wzrasta.
Wiem, że kiedy przekroczę tą barierę będzie już tylko coraz lepiej
Na ten tydzień zaplanowałam także, 2 wyzwania a właściwie to dwa zadania do wykonania.
- 4 dni ćwiczeń
- tydzień bez słodyczy
a teraz uciekam przygotować domowy jogurt mrożony, i nacieszyć się Mężem, bo w ciągu tygodnia prawie nie mamy czasu dla siebie :(
buziaki :*
sobota, 17 sierpnia 2013
2.
Poprzednie wpisy zostały usunięte, ze względu na to, że nie chce wracać do tego co było. Chcę zacząć wszystko od nowa, na czysto.
plan jest ułożony, od 3 tygodni powolutku go realizuję.
mam do zrzucenia 34 kg, wyznaczyłam sobie czas na wykonanie tego zadania do 1 października 2014r. Tak, to ponad rok, nie chcę się spieszyć, chcę schudnąć zdrowo i rozsądnie, bez efektu jojo, założyłam, że tygodniowy spadek to będzie 0,5 kg. Organizm musi przyzwyczaić się do zmian.
W każdą niedzielę - ważenie, i podsumowanie tygodnia, plany na kolejny.
Póki co skutecznie walczę z przed okresową ochotą na czekoladę. Na razie wygrywam walkę, zobaczymy jak będzie w ciągu kolejnych dni..
Zrobiłam dziś przegląd szafy, niestety 70% ubrań jest za małe, albo za bardzo się opinają. Musi wystarczyć mi to co zostało. nie chcę też kupować masy nowych ubrań, które za kilka miesięcy(mam nadzieję) będą już na mnie za duże.
jak pozbędę się 10 kg, zrobię kolejny przegląd szafy :)
Nie mogę wciąż odnaleźć motywacji, jaką miałam rok temu, codzienne ćwiczenia były normalnością, a teraz stawiam sobie cel ćwiczenia przynajmniej 4 razy w tygodniu, a i to jest mi ciężko zrealizować. Najgorzej, jak zrobię sobie przerwę, wtedy jest ciężko. Ale pracuję nad tym :)
piątek, 16 sierpnia 2013
Droga do celu jest długa, ale trzeba kiedyś w końcu zacząć
Ważę prawie 100 kg. I wiąż nie mogę uwierzyć w to jak mogłam się aż tak
zaniedbać, jak na własne życzenie mogłam doprowadzić się do takiego
stanu. Teraz najmniejszy wysiłek jest równy z zadyszką, zmęczeniem, i
ogromną złością i żalem do samej siebie.
Nienawidzę swojego ciała.
Przez to wszystko straciłam pewność siebie, źle wręcz okropnie czuje się w towarzystwie, przez nadwagę stałam się ociężała i nic mi się nie chce...
Źle się czuję sama ze sobą.
Jestem zła na siebie,że pomimo młodego wieku moje ciało, kondycja jest w fatalnym stanie.
Odkładałam odchudzanie z dnia na dzień myśląc, że to jutro będzie ten najlepszy dzień na rozpoczęcie odchudzania, i tak odkładanie odchudzania przysparzało tylko kolejne kilogramy więcej na wadze. Waga przecież nie była obojętna na moje obżarstwo, i z każdym dniem sobie powolutku, powolutku rosła.
Nie zauważałam z dnia na dzień, że spodnie robią się coraz mniejsze, że koszulka bardziej opina brzuch. Wchodzenie na drugie piętro początkowo też nie było męczące, dopiero z upływem czasu się to wszystko zmieniało.
Człowiek dochodzi w swoim życiu do takiego krytycznego punktu i mówi sobie dość!
Dlatego zaczynam , z ogromną motywacją i siłą do walki.
Mam nadzieję, że tym razem się uda !
Nienawidzę swojego ciała.
Przez to wszystko straciłam pewność siebie, źle wręcz okropnie czuje się w towarzystwie, przez nadwagę stałam się ociężała i nic mi się nie chce...
Źle się czuję sama ze sobą.
Jestem zła na siebie,że pomimo młodego wieku moje ciało, kondycja jest w fatalnym stanie.
Odkładałam odchudzanie z dnia na dzień myśląc, że to jutro będzie ten najlepszy dzień na rozpoczęcie odchudzania, i tak odkładanie odchudzania przysparzało tylko kolejne kilogramy więcej na wadze. Waga przecież nie była obojętna na moje obżarstwo, i z każdym dniem sobie powolutku, powolutku rosła.
Nie zauważałam z dnia na dzień, że spodnie robią się coraz mniejsze, że koszulka bardziej opina brzuch. Wchodzenie na drugie piętro początkowo też nie było męczące, dopiero z upływem czasu się to wszystko zmieniało.
Człowiek dochodzi w swoim życiu do takiego krytycznego punktu i mówi sobie dość!
Dlatego zaczynam , z ogromną motywacją i siłą do walki.
Mam nadzieję, że tym razem się uda !
Subskrybuj:
Posty (Atom)









