z tym jak wyglądam..
w mojej głowie ciągle był obraz sprzed kilku lat.
ciągle wydawało mi się, że nie jest ze mną, aż tak źle.
że kolejne, coraz większe wałeczki da się ukryć, że przecierające się spodnie to wina kiepskiego materiału, że zadyszka po wejściu na drugie piętro i totalny brak kondycji to tylko chwilowe załamania, że jutro przecież będzie lepiej.
Zawsze udawało mi się znaleźć jakieś 'ale'.
tak, przez tyle czasu
przeraża mnie długoterminowe odchudzanie,
postanowiłam zmienić trochę swoją dotychczasową taktykę, zamieniłam 6 celów na 12.
dużo łatwiej (i teoretycznie) szybciej będzie mi odhaczać kolejny cel co 3 kg, niż co 5 kg.
wiem, że jest to trochę dziecinne, ale dla kogoś kto jest mega niecierpliwy i wszystko musi mieć na już, wydaje się być najlepszym rozwiązaniem
mam nadzieję, że to pomoże mi wytrwać w postanowieniach dłużej, niż kilka tygodni


myślę że dobrze zrobiłaś dzieląc bardziej cele. może to rzeczywiście wydaje się dziecinne, ale wierzę że nasz umysł odbiera osiągnięcie każdego małego celu jako sukces, podświadomie umacniamy tym naszą determinację i pewność siebie.
OdpowiedzUsuńŚwietna ta nowa taktyka, bo przecież przestajemy w coś wierzyć, jeśli to zbyt długo się nie wydarza. Jestem z tobą i trzymam mocno kciuki za twój sukces,bo każda z nas, jeśli tylko bardzo chce MOŻE GO OSIĄGNĄĆ :)
OdpowiedzUsuńRównież uważam, że wyznaczenie sobie mniejszych celów jest lepsze niż wyczekiwanie na te większe:) niestety taka jest nasza psychika, że kiedy wyznaczymy sobie jakich pułap i go osiągamy to automatycznie włącza się nam mobilizacja do dalszego działania :)
OdpowiedzUsuńDasz radę, wierzę w Ciebie :*!
Cierpliwość jest kluczem do sukcesu, gdyby efekty były widoczne zbyt szybko świat życie byłoby za proste :))
OdpowiedzUsuń