Ważę prawie 100 kg. I wiąż nie mogę uwierzyć w to jak mogłam się aż tak
zaniedbać, jak na własne życzenie mogłam doprowadzić się do takiego
stanu. Teraz najmniejszy wysiłek jest równy z zadyszką, zmęczeniem, i
ogromną złością i żalem do samej siebie.
Nienawidzę swojego ciała.
Przez to wszystko straciłam pewność siebie, źle wręcz okropnie czuje się
w towarzystwie, przez nadwagę stałam się ociężała i nic mi się nie
chce...
Źle się czuję sama ze sobą.
Jestem zła na siebie,że pomimo młodego wieku moje ciało, kondycja jest w fatalnym stanie.
Odkładałam odchudzanie z dnia na dzień myśląc, że to jutro będzie ten
najlepszy dzień na rozpoczęcie odchudzania, i tak odkładanie odchudzania
przysparzało tylko kolejne kilogramy więcej na wadze. Waga przecież nie
była obojętna na moje obżarstwo, i z każdym dniem sobie powolutku,
powolutku rosła.
Nie zauważałam z dnia na dzień, że spodnie robią się coraz mniejsze, że
koszulka bardziej opina brzuch. Wchodzenie na drugie piętro początkowo
też nie było męczące, dopiero z upływem czasu się to wszystko zmieniało.
Człowiek dochodzi w swoim życiu do takiego krytycznego punktu i mówi sobie dość!
Dlatego zaczynam , z ogromną motywacją i siłą do walki.
Mam nadzieję, że tym razem się uda !

Jestem z tobą!
OdpowiedzUsuńDasz radę!
OdpowiedzUsuńa ile masz lat? i ile masz wzrostu?
OdpowiedzUsuńmam 22 lata, 171 cm wzrostu :)
UsuńDasz radę:) Sam fakt że chcesz cokolwiek zrobić w tym kierunku to już duży sukces:) Moja droga do fit sylwetki wciąż trwa,skoro ja daję radę to Ty też dasz:) Trzymam za Ciebie kciuki i będę zaglądać :)
OdpowiedzUsuńhej, podoba mi się bardzo że chcesz coś zmienić i chciałabym to robic z tobą :)
OdpowiedzUsuń